Kup bilety

Softer than Pillow: KARI

sala: Broadway
wstęp: 20/30 zł, bilety do nabycia online lub w DK Kadr

Ulotne melodie, mocne brzmienie syntezatorów, urok automatów perkusyjnych. Welcome to the 80’s!

UKIYO [ u – k e y – y o ] (n.)”The Floating World”; Living in the moment, detached from the bothers of life.”Czyli bycie “tu i teraz”.

Wspólnie z Alex Carrie (producentem brytyjskiej formacji Krrum ) oraz wiolonczelistką Rose Gallaway, Kari zabierze nas w świat UKIYO.
Wydarzenie zapowiada się jako bardzo intymny wieczór, podczas którego usłyszymy piosenki z poprzednich płyt w nowych, akustycznych aranżacjach, ale także nowe kompozycje, nad którymi artystka pracowała w ostatnich miesiącach. Nadchodzące listopadowe koncerty będą jedyną okazją, żeby je usłyszeć.

“Chciałabym, żeby te koncerty były czymś w rodzaju wykroczenia poza ramy czasu; pretekstem do kontemplacji i spojrzenia wewnątrz – zapowiada artystka. – W ostatnim roku czas jakby stanął w miejscu.To poczucie zawieszenia, początkowo bardzo niewygodne i frustrujące, z czasem przybrało kształt nieskończonej przestrzeni, w której nieoczekiwanie zaczęłam odnajdywać spokój. Zaczęłam uczyć się zaglądać w głąb siebie i mówić “nie” wobec sytuacji, które zabierają mi moją wolność, a co za tym idzie – również zdrowie mentalne. Postanowiłam odbudować moją przestrzeń, w zrozumieniu i akceptacji, że “nic nie muszę”. Po wykreśleniu wszystkich deadline’ów z kalendarza, odkryłam nową dla mnie rzeczywistość, gdzie jedyne na czym miałam się skupić to przyzwolenie sobie na to, żeby po prostu “być”; być obecna, tu i teraz. I to był właśnie początek mojego doświadczenia “ukiyo” – wróciła, zagubiona gdzieś w odmętach zabiegania i przemijającego świata, radość tworzenia. To właśnie wtedy, w nieplanowany sposób, narodziła się idea stworzenia projektu koncertowego, z którym odwiedzę Polskę w listopadzie.Projekt początkowo był tylko i wyłącznie moje terapeutyczną formą powrotu do muzyki, ale z czasem utwory zaczęły przybierać konkretne kształty. Moje szkice i pomysły stały się wyraźnym muzycznym konceptem, który postanowiłam zgłębić i docelowo się nim podzielić. “Ukiyo” czyli “przemijający świat”, od którego podczas tych koncertów będziemy się wspólnie oddzielać.”

KARI jest wokalistką, kompozytorką i producentką. Od 2013 r. mieszka w Wielkiej Brytanii. Ma na koncie trzy płyty – „Daddy Says I’m Special” (2011), „Wounds And Bruises” (2013) oraz „I Am Fine” (2017). Nominowana do Fryderyka w kategorii „Debiut Roku”, laureatka nagrody głównej magazynu HIRO i nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Songwriterów.
Album “I Am Fine” wydany w czerwcu 2017 r. to przełom w jej twórczości. Dotychczasowe porównania do artystek takich jak Bat For Lashes czy Lykke Li mogą nie być tym razem adekwatne. Styl kompozycyjny KARI ewoluował, najnowsza płyta brzmi bardzo nowocześnie i świeżo, bliżej jej do lat 80. i artystów takich jak: Grimes, The Knife, MØ czy Björk.
KARI zagrała wiele koncertów w całej Polsce, w tym na największych polskich festiwalach – m.in. na Open’er Festival i Orange Warsaw Festival. Singiel „The One” z jej drugiego albumu, “Wounds And Bruises” znalazł się na playliście BBC Radio 1 w ramach cyklu “BBC Introducing”. Pozytywny odbiór na Wyspach zaowocował występem KARI na BBC Radio’s Big Weekend w Glasgow.

Kiedy zadebiutowała (…) w 2011 roku, wszyscy byli zaskoczeni dojrzałością jej piosenek. Oczywiście słychać było na “Daddy Says I’m Special” naleciałości skandynawskiego popu, ale na polskim rynku była to wtedy prawdziwa nowość. Do tego, “najbardziej obiecująca wokalistka”, jak ją wtedy nazwały media, zaskakująco szybko udowodniła, że chce się rozwijać.
Jej druga płyta z 2013 roku przyniosła bardziej rozbudowaną – i niemal rockową muzykę, niepozbawioną jednak popowej wrażliwości. Koncerty promujące “Wounds & Bruises” pokazały, że nie jest nadwrażliwą dziewczynką kryjącą się w studiu, ale świadomą i mocną osobowością, kreującą oryginalny świat (nie tylko dźwięków). (…) Potem jednak zniknęła – przeprowadziła się do Anglii, by tam nagrać trzeci album, z którym powróciła dopiero teraz, aż po czterech latach milczenia. “I Am Fine” łączy wątki z poprzednich płyt Kari, uzupełniając je nowymi, zaskakująco ekscytującymi motywami. (…) Trzeci album Kari potwierdza, że młoda wokalistka to jedna z najciekawszych postaci naszej (?) sceny alternatywnej. Znane z wcześniejszych płyt upodobanie do nostalgicznego nastroju i przejmującego śpiewu, piosenkarka łączy tym razem z bardziej wyrazistą melodyką, tanecznymi rytmami i syntezatorowym brzmieniem. (…) Wszystko to dzięki elektronice i wokalowi Kari jest spójne – i uwodzi swym kobiecym rozmarzeniem.

Paweł Gzyl kultura.onet.pl

Muzyczną metamorfozę trzeba zapisać Kari zdecydowanie jako sukces. (…) Kari postanowiła w końcu wyjść z nowym materiałem poza lokalne podwórko i próbuje sił na rynku brytyjskim. Tyle tylko, że ze zmianą otoczenia przyszła też zmiana jeśli chodzi o muzykę. A ta nabrała cieplejszych barw i z rezydentki małych, klimatycznych klubów, Kari przeobraża się w bywalczynię dużych, letnich festiwali.
Tomek Doksa muzyka.interia.pl

W dobie Internetu powstaje coraz więcej muzyki świetnie wyprodukowanej, ale rzadko zdarza się, by miała ona w sobie też naturalnie ludzki pierwiastek. (…) W muzyce Kari odnajdujemy podobną rezolutność i fantazję, ale również, a może przede wszystkim, doskonałe kompozycje, nieszablonowe pomysły i odwagę pójścia własną drogą.
Piotr Lewandowski www.popupmusic.pl